wtorek, 22 stycznia 2013

Strachy duże i małe

Pamiętam jak mój kochany Jacuś bał się trawy.... A czego się boi Asia? Równie ciekawej rzeczy. Otóż Asia boi się progów. Są to, co prawda tylko listwy na granicy pokojów, które przekroczyć nietrudno, bo poziom jest ten sam. Ale widać wystarcza to, żeby siać panikę:) Asia doczworakowuje do progu. Ogląda, ogląda z respektem. I nie pójdzie dalej. Jęczy żeby ją przenieść przez ten próg :) Czasem, jak ma odważny moment, to po dojściu do progu zaczyna go zajadać (tak, ta metalowa listwa musi być bardzo smaczna). Zagryza, zajada, aż uszy bolą (czy sobie ząbka nie złamie?). Ale przejść dalej - nie przejdzie. Za to jak się ją przez próg przeniesie do przedpokoju - ale jest wdzięczna!
I jeszcze z pierwszych razów - Asia jadła pierwsze kopytka, pierwszego gołąbka i pierwszy raz kąpała się z mamą w dużej wannie (no - już drugi). Na brzuszku. Bawiła się kaczką Jacuchy i nie chciała wychodzić. Tak, oba moje Małe uwielbiają kąpiele.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Jackowe sukcesy

Parę wielkich chwil Jacusia. Udokumentowane :)

Pierwsze siusiu na nocnik

Pierwsze dzieło malowane


A zabraniajcie sobie, ja i tak wam pokażę!

niedziela, 20 stycznia 2013

Małe kochane dwa

Dawno nie robiłam dzieciom zdjęć… A tyle się zmienia. I to z dnia na dzień. Asia zrobiła się okrąglutka. Potrafi już na czworakach wchodzić na rzeczy – łóżeczko obniżyliśmy, bo prawie wypadła. I ma lęk wysokości. Zasuwa sobie po dużym łóżku, dochodzi do krawędzi i ogląda, ogląda, ogląda. Z lękiem patrzy – jak tu wysoko! Chyba się tego nie podejmę! Zupełnie inaczej niż Jacucha w jej wieku.  Jemu ani krawędź, ani wysokość nie przeszkadzała. Chodził, spadał i nic sobie z tego nie robił. Asia jest zdecydowanie bardziej ostrożna. I jak tak patrzy w dół… od razu widać po twarzy, ile to się w główce dzieje. Jak sobie kombinuje i rozważa.
A Jacuś… Jacuś umie już połączyć dwa puzzle! Wielkości co prawda kilkudziesięciu centymetrów, ale z precyzją i dokładności, prawie przewyższającą precyzję mamy;) Uwielbia jak pada śnieg. Staje przy oknie i szczęśliwy obserwuje. Ze swoim tekstem : siiiii, wow!!! I najważniejsze - Jacucha zrobił pierwsze siusiu na nocnik!! Wielka chwila.
Oba Małe niezmiennie wesołe i wdzięczne. I nowe słowa, nowe talenta każdego dnia nowe… 







Jacusia nie uwieczniłam bo nie nadążam za nim (jeszcze). Bo rusza się toto w każdym ułamku sekundy... 

niedziela, 6 stycznia 2013

Małymi oczkami i jęzorkiem sprawnym

Asia - małe, kochane, zwiedzające. Zasuwa sobie już po całym domku. Zagląda pod biurko, pod łóżko po ciekawsku. Skręca zgrabnie, siada sobie zdumiona, co to ona już potrafi. Zdumienia na Asiowej buzi ostatnio bardzo dużo. Wszystko nowe, a jak tu poznać naraz WSZYSTKO? Po macie idzie się łatwiej, po gołych deskach się ślizga. O co chodzi? To gładkie, to chropowate, to dotknąć można ale boleśnie (kłuje?). Języczek Asi zwiedza najwięcej. Jak tylko do czegoś Asiowe nóżki dotrą - język idzie w ruch. I poznaje. I ciekawi się jeszcze bardziej. Sama przyjemność ją teraz obserwować. Tyle wrażeń i emocji w małej główce. I wszystko na wierzchu!
A Jacuś? Jacuś cały czas radosny. Zaczął próbować podnieść Asię. Na razie daje ją radę tylko przesunąć. Ale walczy dzielnie :) I buduje ładnie z klocków. Obserwując go, muszę powiedzieć, że lubi symetrię i porządek po tatusiu. A jak się złości jak coś się popsuje! I oddziela groszek od marchewki, zanim zje każde po kolei :)
Dwa moje małe szczęścia.


piątek, 21 grudnia 2012

Życzeń co nieco

Maleńka Asieńka życzy wszystkim:

Wesołych Świąt!!

Uwielbia spać przy choince na łóżku rodziców. Przytulona do poduszki mamy. I pełzać przez całe łóżko w żeby móc choinkę zobaczyć z bliska. Raz spadła. Ups. Ale dzielna kobietka jest. Taka radosna. Jak nic jej nie dolega to cieszy się pierwsza. Rozbawiać nie trzeba. A jak jej troszkę czasu poświęcić albo opowiedzieć historię.... Radości i chichotkom nie ma końca :) Poczucie humoru na medal. Żeby tylko tej pogody ducha nikt nie zniszczył...



poniedziałek, 17 grudnia 2012

Jacek i choinka

Jacek kocha choinkę! Daje buziaki bombkom. Nauczył się już zdejmować i wieszać bombki mimo że choinka kłuje „ała!”. Robi też swoje Jacusiowe „WOOOW!” za każdym razem jak włączam lampki. Ale parę rzeczy w choince wkurza mojego małego pedanta. Szczególnie igły na podłodzie. Przyniósł swoją zmiotkę i szufelkę i sam zamiata na bieżąco!! Byłam w szoku. Tak się właśnie wychowuje dzieci, hehe!

Z innym sukcesów Jacuchy – już od wielu miesięcy jak chcę nakarmić Jacka, albo on chce żebym mu coś dała - pokazuję mu gdzie ma siadać klepiąc otwartą dłonią w podłogę. I od siada ładnie. Teraz on sam jak chce się bawić, siada i klepie rączką w podłogę, co oczywiście znaczy „mama, siadasz tu – bez dyskusji” :)

Aha, najważniejsze! Asia się uczy siadać! W pozycji na czworakach podwija prawą nóżkę pod brzuch i przechyla się do tyłu. I buch na plecy! Ale zaraz się nauczy i proces będzie ten sam, tylko że bez buch.

A teraz Jacuś się bawi z Asią strzykawką. Robi jej  „zastrzyki” w stópki :) A ona wykazuje wprost nieziemską cierpliwość.





niedziela, 16 grudnia 2012

Zimy początki

Jacek nie lubi śniegu. Śnieg jest zimny. I mokry. Śnieg jest be. Ale przyjdzie czas i na Jacuchę, że pokocha śnieg. Jak rodzice. Co najmniej! Przyjechała dziś choinka z rynku (pachnie przecudnie!). Przyjechał wieniec na drzwi. Wieniec już ubrany, choinka czeka na swoją kolej, aż odcieknie z niej cały śnieg... Jacusia teraz nie ma w domu, ale coś czuję, że jak wróci, zrobi wielkie WOW! Jak to Jacuś :)
A z rzeczy ku pamięci:
-Asia już zasuwa po Asiowemu po całym pokoju.
- Jacek pięknie robi żółwika.
- Bawią się już razem dzieci moje ukochane!! Jacek się droczy z Asiunią, a ona się do niego zaciesza. Wie już Jacucha, że jak się uśmiechnie, to Asia zrobi to samo:)
- nowe słowa przyszły do słownika, tyle nowych słów... i wszystko teraz uciekło :P








wtorek, 11 grudnia 2012

Zaraza stop

Ogłaszam oficjalny koniec zarazy. Antybiotyki jeszcze ciągniemy (cała czwórka), ale wszystko zmierza ku dobremu!! Z Asiunią było najgorzej. Ale i ona już dochodzi do siebie. Ciekawska, radosna, kochana. I śliczna, coraz śliczniejsza. Nacieszyła się tatusiem, bo tydzień siedział w domu. Noszeniu i zabawom końca nie było. I jak ja sobie z nią od jutra poradzę? Na poziomie podłogi? Ano jakoś sobie poradzę. Jacuś będzie pomagał (w sensie może nie będzie przeszkadzał ;)
A niedługo czekają nas same przyjemności. W sobotę kupujemy choinkę, w niedzielę ubieranie.. Już słyszę te "wow!" Jacuchy:) Nie mogę się doczekać. Już mówi śnieg ("siedzie") Tyle nowych słów poza tym...
ogórek - "ogór"
ryż - "syż"
Poza tym jak już jestem przy słowniku, to dziecię nasze się troszkę cofnęło chyba. Bo jak wytłumaczyć że nagle "papa" nie znaczy tylko "do widzenia", ale też mówi "papa" na:
- płatki
- małpę
- kupę
- pieluchę
- pastę do zębów
....
I bądź tu mądry :)

wtorek, 4 grudnia 2012

Moje biedne maleństwa :(

Oba chore :( Oba kaszlą, marudzą, z nosów się leje, gardła bolą,...Jeść ciężko, oddychać ciężko, ciężko też spać.... Biedne kochane dzielne moje dwa.
Wogóle podanie leków Jacuchowi to niezła gimnastyka. Przy akompaniamencie wycia poza decybelową skalę. Syropek nie, frida nie, kropelki nie... Nie mówiąc o inhalacji!! Tylko tabletki ładnie zjada. Pewnie myśli, że to cukierki.
I mnie zaraziły. Moje kochane dwa.
Pierwsza choroba w sezonie w sumie. Pewnie nie ostatnia, ale żeby szybko minęła...