Jak to na niedzielę przystało wybraliśmy się dziś całą
rodzinką do parku. Jacek był przeszczęśliwy jak oglądał pływające kaczki, więc
dobra mama przeszła się do sklepu. Do najbliższego czynnego, który wcale blisko
nie był. Cóż, niedziela. Wróciłam chwilę później i z satysfakcją pokazałam
zdobyczne pół wczorajszego chleba. Jacek dostał kawałek chleba po tym jak
zobaczył jak rodzice karmią kaczki. I mówię „no, Jacek, dawaj, rzuć kaczkom
chlebek”. A co Jacek na to? Jak tylko dostał ten swój kawałek chlebka od razu
zapakował cały do buzi. Wygłodniałe, zabiedzone dziecko. Suchego chleba
ptaszkom żałuje. Ale kilka kawałków później, jak już zaspokoił pierwszy głód to
i kaczkom się coś dostało. A jak się cieszył jak jadły!
I walczyły z mewami o kawałek chlebka. Co
któryś kawałek oczywiście szedł do Jacusiowej buzi.
Potem klucha zobaczyła
wodospad (wow!!), rzeczkę, pobiegała po alejkach (a więcej po trawie). Nawet wpadł w grządkę
z różami. Całe szczęście był to jeden z nielicznych momentów, że łaskawie miał
założone rękawiczki. W momentach pozostałych namiętnie je zdejmował. Ciekawe czy
też będzie ściągał rękawiczki przy -10 stopniach… Ale nasz Jacek to generalnie hardcore - dziś koniecznie chciał się wykąpać w fontannie. Tak, była w niej woda. W końcu temperatura jeszcze na plusie... Uznaliśmy że za młody na takie szaleństwa.
A Asiunia cały spacerek grzeczniutko przespała. Jak aniołek,
zawinięta w kocyk. Przyjdzie na nią czas, też będzie szalała w parku. Już
wkrótce. A wtedy nie nadążymy…;)
.jpg) |
nie dam kaczkom! |
 |
ups kolce (ale dobry tata uratował, bo mama to tylko zdjęcia by robiła) |
 |
uff, ząbki sprawne i druga wredna rękawica zeszła z ręki |
 |
a wczoraj sobie zaszalałam - nowe buty, nowe spodnie... Czasem trzeba:) |
Piękną jesień macie.A ty chyba spodnie w dziale dziecięcym kupujesz,taka chudzinka jesteś... <3
OdpowiedzUsuńBuziaki.
Dziecięcych, tak... 178cm od ziemi:P Czasem i w dorosłych nie ma dla mnie spodni ;)
OdpowiedzUsuń